Analiza
O uczciwych zasadach handlu i bezpieczeństwie żywnościowym Polski
Możemy przeznaczać miliardy na modernizację gospodarstw, a później patrzeć, jak ich właściciele tracą możliwość zarabiania na własnej produkcji.
W skrócie

Możemy przeznaczać miliardy na modernizację gospodarstw, a później patrzeć, jak ich właściciele tracą możliwość zarabiania na własnej produkcji. Wystarczy, że przy sprzedaży mleka, mięsa czy owoców nie mają siły negocjacyjnej. Dlatego w dyskusji o przyszłości polskiego rolnictwa trzeba wreszcie poświęcić więcej uwagi temu, co dzieje się między gospodarstwem a sklepową półką. Tam rozstrzyga się, czy rolnik będzie miał z czego spłacić kredyt, odnowić stado i przygotować kolejny sezon.
Od dawna wskazuję, że bezpieczeństwo żywnościowe jest częścią bezpieczeństwa państwa. Musimy więc zadbać o warunki, w których produkcja żywności będzie mogła trwać przez następne lata. Potrzebujemy gospodarstw zdolnych do inwestowania, sprawnego przetwórstwa i handlu, który bierze odpowiedzialność za relacje z dostawcami.
Rolnik nie może czekać bez końca
W mleczarstwie zależności widać szczególnie wyraźnie. Mleko trzeba odebrać, schłodzić i przetworzyć. Produkcji nie da się wyłączyć na kilka tygodni, aby przeczekać trudne negocjacje. Podobnie jest z wieloma owocami i warzywami. Termin zbioru i trwałość produktu wyznaczają granice, w których rolnik może szukać nabywcy. Odbiorca dobrze o tym wie.
Przetwórca również może znaleźć się pod silną presją, zwłaszcza gdy duża część jego sprzedaży zależy od jednego kontrahenta. Obniżka ceny wynegocjowana przez sieć handlową nie znika w księgowości zakładu. Może wrócić do gospodarstwa w postaci niższej ceny skupu albo ograniczenia odbioru. Właśnie dlatego interesy rolników i przetwórców trzeba rozpatrywać razem, choć także między nimi potrzebne są jasne zasady współpracy.
Sieci handlowe wykonują potrzebną pracę. Organizują sprzedaż, zapewniają logistykę i docierają do milionów konsumentów. Mają prawo zarabiać. Dostawcy mają jednak takie samo prawo do prowadzenia działalności na warunkach pozwalających utrzymać produkcję. Nie można oczekiwać, że będą stale przejmowali cudze ryzyko, finansowali nieuzgodnione promocje i godzili się na potrącenia, których nie potrafią nawet sprawdzić.
Unijna dyrektywa 2019/633 wyznacza podstawowy poziom ochrony przed nieuczciwymi praktykami. Obejmuje m.in. opóźnienia w płatnościach, określone jednostronne zmiany umów i odwet handlowy. W chronionych transakcjach zasadnicze granice płatności wynoszą 30 dni dla produktów łatwo psujących się i 60 dni dla pozostałych, z uwzględnieniem przewidzianych wyjątków i sposobu liczenia terminów. [1] Problem w tym, że dostawca musi jeszcze móc skorzystać z ochrony. Komisja Europejska wskazywała obawę przed odwetem jako jedną z przyczyn niezgłaszania naruszeń. [2] Dla przedsiębiorcy, który boi się utraty najważniejszego odbiorcy, sam zapis w ustawie niewiele zmienia.
Niemcy potrafią budować wartość produktu
Warto przyjrzeć się niemieckiemu podejściu do standardów i certyfikacji. Dobrym przykładem jest VLOG, związany z oznaczeniem „Ohne Gentechnik”. Za tym znakiem stoją konkretne wymagania dotyczące dokumentacji, identyfikowalności, oddzielenia towarów i kontroli ryzyka. Ich przestrzeganie sprawdzają uznane, niezależne jednostki certyfikujące. [3, 4]
Z punktu widzenia rynku ma to istotne znaczenie. Produkt otrzymuje cechę, którą można udokumentować i przedstawić odbiorcy. Powstaje podstawa do rozmowy o jakości oraz sposobie produkcji. Dla rolnika i zakładu przetwórczego jest to szansa na wyjście z negocjacji, w których jedynym argumentem pozostaje coraz niższa cena.
Tak rozumiem ochronę rynku przez standaryzację: jako budowanie wartości żywności i zaufania do całego procesu jej wytwarzania. Trzeba przy tym zachować precyzję. Prywatna certyfikacja nie jest zakazem importu, a jej wymagania mogą spełniać również dostawcy zagraniczni. Nie daje też automatycznej gwarancji lepszego wynagrodzenia.
Jeżeli dodatkowy standard kosztuje, powinien znaleźć odzwierciedlenie w warunkach zakupu. Trudno mówić o partnerstwie, kiedy dostawca finansuje nowe wymagania i audyty, a podczas kolejnych negocjacji słyszy wyłącznie żądanie obniżki. W Polsce rozwój certyfikacji musi iść w parze z umowami, które uczciwie rozliczają dodatkowe nakłady.
Hiszpania postawiła granicę na poziomie kosztów
O hiszpańskim rozwiązaniu często mówi się jako o cenach minimalnych. Warto wyjaśnić, co to oznacza. Ustawa 12/2013, po zmianach, wymaga, aby cena należna producentowi pierwotnemu lub jego grupie była wyższa od rzeczywistych kosztów produkcji. Uwzględnia się przy tym również amortyzację, finansowanie oraz pracę własną i rodzinną. Nie chodzi zatem o jeden cennik ogłoszony przez państwo dla wszystkich gospodarstw. [5]
Hiszpańskie przepisy zakazują również niszczenia wartości w kolejnych ogniwach łańcucha. Każdy operator powinien zapłacić poprzedniemu co najmniej jego rzeczywiście poniesiony lub przyjęty koszt produkcji. Zasadniczo zabroniona jest także sprzedaż detaliczna poniżej rzeczywistej ceny zakupu, z wyjątkiem odpowiednio oznaczonych produktów łatwo psujących się, bliskich utracie przydatności. [5]
To rozwiązanie zasługuje na uwagę, bo uznaje koszty wytworzenia żywności za istotny punkt odniesienia. Jego skuteczność zależy jednak od kontroli i możliwości udowodnienia tych kosztów. Ochrona niewiele da, jeżeli kwotę widoczną w umowie będzie można później pomniejszyć dodatkowymi opłatami. Wniosek dla nas jest jasny: trzeba patrzeć na całe rozliczenie, a nie tylko na cenę zapisaną na pierwszej stronie kontraktu.
Francja chroni miejsce rolnika w negocjacjach
Francuzi od lat rozwijają przepisy EGalim. Jednym z ważnych rozwiązań EGalim 2 jest wyłączenie z negocjacji części ceny produktu odpowiadającej kosztowi surowca rolnego, w zakresie objętym regulacją. Ma to chronić wynagrodzenie związane z produkcją rolną podczas rozmów przetwórcy z odbiorcą profesjonalnym. Ta zasada obowiązuje na podstawie wcześniejszych przepisów i nie została ustanowiona dopiero w sierpniu 2026 roku. [6]
Ustawa nr 2026-796 z 18 sierpnia 2026 r., dotycząca pilnej ochrony i suwerenności rolnej, rozwija ten kierunek. Została opublikowana 19 sierpnia. Z oficjalnego objaśnienia francuskiego rządu wynika, że wzmacnia pozycję producentów w relacjach handlowych oraz znaczenie wskaźników kosztów produkcji. Przewiduje również coroczną informację dużego handlu o udziale francuskich produktów w zakupach na potrzeby marek własnych. [7]
Warto dostrzec związek między tymi rozwiązaniami. Pochodzenie produktu, koszt jego wytworzenia i warunki zakupu stają się sprawą publiczną, istotną dla przyszłości krajowej produkcji. Nie oznacza to gwarantowanej marży dla każdego gospodarstwa. Pokazuje natomiast, że państwo może konsekwentnie wzmacniać pozycję rolników. Część rozwiązań wymaga jeszcze przepisów wykonawczych lub, w odpowiednim zakresie, zgody Komisji Europejskiej. [7, 8]
Co z tego wynika dla Polski
W swoich propozycjach nie postuluję administracyjnego ustalania cen minimalnych ani sztywnych marż. Proponuję narzędzia, które pozwolą rolnikom i przetwórcom negocjować na bardziej równych warunkach, a państwu szybciej reagować na nadużycia. Doświadczenia innych krajów powinny pomóc nam dopracować własne rozwiązania, dostosowane do polskiego rynku.
Zacząć trzeba od wiedzy. Krajowe Obserwatorium Łańcucha Rolno-Spożywczego powinno publikować ceny referencyjne, indeksy kosztów i analizy podziału wartości. Dziś w publicznej dyskusji łatwo zestawić cenę mleka w skupie z ceną produktu w sklepie i uznać całą różnicę za czyjś zysk. Tymczasem są w niej także koszty przetwarzania, transportu, strat, podatków i sprzedaży. Potrzebujemy danych, które pozwalają oceniać rzeczywiste relacje. Wskaźniki powinny mieć charakter informacyjny, a ich publikacja musi chronić tajemnicę przedsiębiorstw i nie ułatwiać zmów.
Równie ważna jest umowa zawarta przed dostawą. Rolnik powinien znać cenę albo móc sprawdzić sposób jej obliczenia. Musi też wiedzieć, jak będą oceniane parametry jakościowe, kiedy otrzyma pieniądze i jakie potrącenia mogą się pojawić. W dłuższych kontraktach potrzebne są zasady przeglądu warunków, gdy istotnie zmieniają się koszty lub sytuacja rynkowa. Francuskie doświadczenia warto wykorzystać przy wzmacnianiu ochrony wynagrodzenia za surowiec, po ocenie skutków i zgodności prawnej w poszczególnych sektorach.
Do tego potrzebna jest szybka reakcja UOKiK. W moim opracowaniu proponuję, aby przy produktach łatwo psujących się organ oceniał potrzebę zastosowania środka tymczasowego w ciągu 14 dni od uzyskania wystarczających informacji i dowodów. To postulat zmiany, nie obecny ustawowy termin. Dla gospodarstwa lub zakładu zagrożonego utratą płynności czas ma podstawowe znaczenie. Późniejsza decyzja nie zawsze naprawi szkodę, która już doprowadziła do ograniczenia produkcji.
Nie odbudujemy równowagi bez grup i organizacji producentów oraz spółdzielni. Wspólna sprzedaż daje możliwość przygotowania większej, regularnej oferty, zorganizowania logistyki i prowadzenia profesjonalnych negocjacji w granicach prawa konkurencji. Państwo powinno tworzyć przewidywalne warunki takiej współpracy. Nadużycia trzeba zwalczać, ale każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Rolnicy muszą mieć pewność, że uczciwe wspólne działanie ma trwałą podstawę prawną.
Polskie marki i certyfikacja jakości powinny uzupełniać ten system. Potrzebne są wspólne audyty, dobra identyfikowalność i dostęp mniejszych dostawców do uznanych standardów. Wysokie wymagania muszą być powiązane z warunkami zakupu, które pozwalają je finansować. Tak można wzmacniać krajową produkcję, posługując się przejrzystymi kryteriami zgodnymi z prawem Unii Europejskiej.
Na końcu tego łańcucha jest konsument. Ma prawo oczekiwać dostępnej cenowo, bezpiecznej żywności. Ale dostawy za kilka lat będą zależały od tego, czy dzisiaj gospodarstwa i zakłady mają warunki do dalszej pracy. Dlatego uważam, że uczciwe relacje z handlem są jednym z podstawowych zadań polityki rolnej. Polska ma potencjał produkcyjny i przetwórczy. Naszą odpowiedzialnością jest zadbać, aby mógł się rozwijać i służyć bezpieczeństwu żywnościowemu kraju.
Źródła
- [1] Komisja Europejska, Nieuczciwe praktyki handlowe: https://agriculture.ec.europa.eu/common-agricultural-policy/agri-food-supply-chain/unfair-trading-practices_pl
- [2] Komisja Europejska, raport o wdrażaniu przepisów, 23 kwietnia 2024: https://agriculture.ec.europa.eu/media/news/commission-delivers-report-implementation-eu-rules-against-unfair-trading-practices-food-supply-2024-04-23_en
- [3] VLOG, wymagania certyfikacji: https://www.ohnegentechnik.org/en/for-businesses/certification/certification-requirements
- [4] VLOG, niezależne jednostki certyfikujące: https://www.ohnegentechnik.org/en/for-certifiers/overview-certifiers
- [5] Hiszpania, Ley 12/2013, art. 9 i 12 ter: https://www.boe.es/buscar/act.php?id=BOE-A-2013-8554
- [6] Francja, DGCCRF, zasady warunków sprzedaży i EGalim 2: https://www.economie.gouv.fr/dgccrf/les-fiches-pratiques/conditions-generales-de-vente-quelles-mentions-sont-obligatoires
- [7] Rząd Francji, objaśnienie ustawy z 18 sierpnia 2026: https://www.info.gouv.fr/actualite/loi-d-urgence-agricole-ce-qu-il-faut-retenir
- [8] Ministerstwo Rolnictwa Francji, komunikat o ustawie: https://agriculture.gouv.fr/la-loi-durgence-pour-la-protection-et-la-souverainete-agricoles-promulguee-par-le-president-de-la
- Podstawa rekomendacji: opracowanie Jarosława Malczewskiego „Propozycje 2026”, pakiet legislacyjny na podstawie programu „Polska Żywność 2035”, w szczególności projekty A, B, C i D oraz program Polska Marka Żywnościowa. Stan weryfikacji źródeł: 12 października 2026.



