Talk icon

Inwestycje, Gospodarka, Polityka

10-08-2023

Autor: Beata Ignaczak

Ignaczak: Wirus ptasiej grypy wykryty u kotów stał się narzędziem nagonki na sektor drobiarski

Wirus ptasiej grypy

Wirus ptasiej grypy został wykryty u kotów. Część mediów wykorzystała ten fakt, aby rozpocząć kolejną nagonkę na polski sektor drobiarski.

Beata Ignaczak w rozmowie z naszym portalem odniosła się do tych rewelacji medialnych, twierdząc, że jest to duża i niczym niepoparta manipulacja. Prezes Stowarzyszenia Rolników Indywidualnych Warmii i Mazur wyjaśniła również jaki wpływ na branżę mają wykryte przypadki tzw. wirusa rzekomego pomoru drobiu

Branża drobiarska nie odpowiada za wirus ptasiej grypy wykryty u kotów

Swiatrolnika.info: Od kilku tygodni trwa medialna nagonka na polskich drobiarzy w związku z wykryciem wirusa ptasiej grypy u kotów i sugerowaniem, że źródłem zakażenia jest mięso drobiowe. Jak odniesie się Pani do tej sprawy?

Beata Ignaczak: Uważam, że jest to niezwykle duża manipulacja i rozprzestrzenianie wiadomości bez posiadania żadnej świadomości i wiedzy na temat hodowli drobiu i w ogóle wirusa ptasiej grypy H5N1. Różnego typu badania weterynaryjne oraz też wnioski ekspertów są przeciwne niż ten tytuł, który właściwie jest formą manipulacji. Wyssana z palca jakaś teza bez poparcia naukowego, badań naukowych czy Inspekcji Weterynaryjnych. Także jest to totalna manipulacja i niczym niepoparta teza.

Swiatrolnika.info: W Polsce pojawił się wirus rzekomego pomoru drobiu? Jakie konsekwencje ma to dla Pani sektora? 

Beata Ignaczak: Jeżeli mówimy o pomorze drobiu, to wygląda to tak, że on nie jest już  rzekomy, że skoro rzeczywiście są te cztery przypadki już na dzień dzisiejszy i one niestety istnieją. Ja jako hodowca nie mam pojęcia, dlaczego po czterdziestu dziewięciu latach nagle obudziła się ta choroba. Liczę w tym przypadku na ukłon lekarzy i naukowców, że chociaż w małej części, ale przekażą nam te informacje, w jaki sposób ten pomór się przenosi. Dla mojego sektora na pewno ta informacja jest kolejnym alarmem, ale też kolejną opcją zwiększenia bioasekuracji. Tak jak się zawsze tłumaczyło, że wirus ptasiej grypy nie funkcjonuje w jakichś wyższych temperaturach, to jednak okazuje się, że mamy do czynienia pomorem drobiu gdy są wyższe temperatury.

Dlatego tutaj na pewno nasz sektor znowu staje na wysokości zadania i znowu się zaczyna dokształcać, doszkalać i zwiększa sobie bioasekurację. Na dzień dzisiejszy oczywiście były jakieś zawahania cenowe w branży drobiarskiej, chociaż ja oczywiście nie zrzucam tego tak bezpośrednio na ten pomór. Jedynym niepokojącym zachowaniem w związku z pomorem drobiu jest zdecydowanie zamknięcie granic ze strony naszego wschodniego sąsiada, czyli z Ukrainy. Uważam, że była to zbyt pochopne, nieprzemyślane i jest przede wszystkim uderzeniem w polski oczywiście sektor drobiarski, ale głównie wylęgarnie, które w dużej ilości wysyłały pisklęta na Ukrainę. To oni są najbardziej poszkodowani, bo tak naprawdę te pisklęta w momencie, kiedy nie zostały sprzedane na rynku polskim, no to niestety zostały zutylizowane zgodnie z przepisami unijnymi i krajowymi. Wydaje mi się, że sektor drobiarski najbardziej w ten sposób odczuł.

Polecane artykuły

drony w rolnictwie

Skrzydła nad polami. Innowacyjne zastosowania dronów w rolnictwie

WPR Zielony ład

Unia robi pierwszy krok. Zielony ład i WPR do zmiany

protest rolnikiów

Protest rolników. Czy w Polsce nadchodzi era protestów rolniczych w stylu francuskich farmerów?