Talk icon

Inwestycje, Gospodarka, Polityka

14-03-2023

Autor: Andrzej Danielak

Danielak: Branża drobiarska cierpi przez ignorancję wielu unijnych polityków i urzędników.

Branża drobiarska

Andrzej Danielak w wywiadzie dla naszego serwisu podkreślił, że branża drobiarska jest poszkodowana przez decyzje wielu unijnych polityków i urzędników.

Prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu w rozmowie z Ewą Zajączkowską-Hernik wyjaśnił, że często dochodzi do sytuacji, gdzie przez błędną politykę UE dochodzi do negatywnych zjawisk gospodarczych lub zaburzeń na rynkach. Jak dodał w rezultacie unijni politycy i urzędnicy zwalczają problem, który sami stworzyli.

W jakiej kondycji znajduje się obecnie branża drobiarska?

Ewa Zajączkowska-Hernik: Panie prezesie omówmy sytuację na rynku drobiu i jaj. Okazało się, że poza zbożem, w ramach liberalizacji handlu z Ukrainą, do Polski napływa właśnie też bardzo dużo drobiu i jaj. Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego, powołując się na tekst z serwisu Business Insider, wskazał, że import mięsa drobiowego do Unii Europejskiej wzrósł aż o 94% w porównaniu z pierwszymi tygodniami 2022 roku. Natomiast import jaj do Unii Europejskiej wzrósł o ponad 1300%. Jak branża drobiarska i jajeczna radzą sobie w takiej sytuacji?

Andrzej Danielak: Na początek chciałbym uściślić źródło tych danych. To nie jest  Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego, tylko Pan przewodniczący Paweł Podstawka wyraził swoją ciekawą wiedzę z instytucji unijnej – międzynarodowej organizacji zrzeszającej krajowe organizacje drobiarskie, przede wszystkim przetwórcze. Jest to organizacja o nazwie AVEC. 

Ewa Zajączkowska-Hernik: W takim razie napiszę może do dziennikarzy z Business Insider, bo chyba oni też popełnili w takim razie mały błąd.

Andrzej Danielak: Ja akurat wielokrotnie byłem na kongresie AVEC-u i wiem, skąd pochodzą te informacje. Odnosząc się do Pani pytania, chciałbym powiedzieć, że perturbacje, których doświadczają rynek polski i unijny, są konsekwencją decyzji władz Unii Europejskiej, w której to moim zdaniem ignoranci osiągnęli przewagę decyzyjną. Najpierw podejmują decyzje skutkujące niekorzystnymi zjawiskami gospodarczymi w krajach Unii Europejskiej, a w wypadku Polski graniczącej z Ukrainą ujawnia się to najbardziej jaskrawo i niekorzystnie dla rolnictwa. Ci ignoranci mają argument zawarty w unijnym prawie, że gdy jakaś ich decyzja spowoduje niekorzystne zjawiska gospodarcze, czyli zaburzenia któregoś z rynków, to wtedy będą  rozpatrywać wniosek branży dotkniętej tymi zaburzeniami, czy zasługuje na wsparcie. Czyli w tym przypadku branża czująca się poszkodowaną, a więc drobiarska ma wyliczyć straty i wystąpić o rekompensaty spowodowane ich ignoranckimi decyzjami.

Ewa Zajączkowska-Hernik: Czyli, innymi słowy, najpierw stworzono problem, a potem bohatersko się z nim walczy.

Andrzej Danielak: Dokładnie tak to wygląda i my się buntujemy przeciwko temu i mówimy stanowcze NIE oraz tak nie może być. Tak się można bawić w piaskownicy. W taki sposób. Władze Unii Europejskiej, jakiekolwiek to by one nie były, czy to Parlament, czy Komisja Europejska nie powinni poprzez swoje decyzje, powodować branżowych tragedii w krajach członkowskich. To jest niewłaściwe i moim zdaniem spowodowane niespójnym  prawem Unii Europejskiej dlatego, że obowiązuje generalna zasada, że planowany akt prawny musi zostać poprzedzony analizą skutków danej regulacji. Natomiast w przypadku tej decyzji niestety, z tego co mi jest wiadome, takiej analizy nie było, bo gdyby była, to byśmy o niej wiedzieli i byśmy w tym uczestniczyli oraz przedstawiali dane, do jakich dramatycznych skutków ekonomicznych może taka decyzja doprowadzić. Graniczymy z Ukrainą i chcemy jej pomagać,  ale towary, które wpływają do Polski czy na teren całej Unii Europejskiej, nie mogą zaburzać rynków rolnych. To jest niedemokratyczny moim zdaniem, sposób działania czy podejmowania politycznych decyzji całkowicie ignorujący i naruszający interesy swoich członków. Bo my wszyscy jesteśmy członkami Unii Europejskiej, każdy obywatel jest członkiem Unii Europejskiej i nie może być rujnowany  jakimiś decyzjami, bez wcześniej przewidzianego odszkodowania; decyzjami, które niszczą jego finanse, gospodarstwa czy przedsiębiorstwa.

Ewa Zajączkowska-Hernik: Czy w takim razie branża drobiarska spodziewa się takiej skali kryzysu, jaka wystąpiła w przypadku napływu zboża z Ukrainy? Teraz widzimy, z czym borykają się producenci zbóż w naszym kraju. Nie mogą sprzedać swojego zboża, nie mają gdzie go sprzedać, a jeżeli już mają, to cena jest tak niska, że mówią wprost o braku opłacalności i braku rentowności prowadzenia takiej działalności rolnej. Czy w przypadku produkcji drobiu i jaj spodziewa się Pan tego samego?

Andrzej Danielak: Nie chciałbym wywoływać jakiegoś niepokoju na rynku, dlatego wolałbym powstrzymać się przed takimi proroczymi słowami. Jednakże jest to bardzo duża ukraińska firma, to ta, która została zasilona środkami unijnymi w wysokości co najmniej 500 milionów euro. Ta firma posadowiona na Ukrainie jest własnością oligarchy i otrzymała 500 milionów euro kredytu na rozwój z europejskiego banku. I teraz proszę popatrzeć, jaki jest paradoks. Władze Unii Europejskiej udzieliły wielkiego kredytu, żeby ta firma rozwinęła się za pomocą pieniędzy unijnych, a teraz niszczyła europejskie drobiarstwo. Unia Europejska w 2014 roku po aneksji Krymu przez „zielone ludziki” zawarła z Ukrainą umowę o stowarzyszeniu, chcąc pomagać Ukrainie  i umożliwiać jej handel ze Wspólnotą. Ten handel jednak nie może zaburzać rynków – szczególnie interesuje nas rynek polski, ale i tak jesteśmy z pozostałymi  bezpośrednio powiązani. Jeżeli ta ukraińska firma eksportuje ogromne ilości do różnych krajów Unii Europejskiej, to nasze produkty nie znajdują nabywców lub znajdują po bardzo zaniżonych cenach. Przypomnę, że jesteśmy największym obecnie producentem mięsa drobiowego w UE i około 80% naszego eksportu jest lokowane na rynku unijnym. Nadmiarowe ilości produktów drobiarskich z Ukrainy siłą rzeczy muszą oddziaływać również na kondycję i ekonomikę branży drobiarskiej w całej Unii. Tak nie może dalej być i muszą być wprowadzone stabilizujące reguły Przypomnę, jak bardzo nasz rynek zdewastował kilkuletni  incydent, spowodowany właśnie przez ignorancję urzędników unijnych. Kilka lat temu połączone piersi kurczaka z kością zalały polski rynek, doprowadzając do drastycznej obniżki cen, odbierając rolnikom możliwość zarobienia na swojej produkcji. Mechanizm tego  był taki, że ci” ignoranci” wprowadzili do taryfy celnej tak dzielonego kurczaka z zerową stawką celną pod pozycją taryfikacyjną “pozostałe elementy”. W te “pozostałe elementy” włączyli  w UE wielkie kłopoty dla hodowców drobiu. Owe elementy przychodziły w bardzo dużych ilościach między innymi do Polski i bardzo łatwo można było je rozdzielić dwoma ruchami noża. Pracownik oddzielał te połączone piersi na dwa odrębne kawałki najdroższego mięsa z piersi kurczaka. Stawały się tym samym od razu mięsem europejskim. O dziwo, dwa ruchy nożem i mięso staje się europejskie z zerową stawką celną. Po zorientowaniu się  o przyczynach naszych kłopotów, po mniej więcej roku- półtora, licząc od momentu naszej interwencji w COPA COGECA i Komisji Europejskiej  ta oszukańcza praktyka celna została zlikwidowana. Natomiast faktem, jak bardzo ekonomika naszych ferm została narażona na straty, unijni ignoranci się nie przejmowali i nigdy straty te nie zostały nam zrekompensowane. Teraz też się nie martwią, umożliwiając niekontrolowany przypływ mięsa i jaj spożywczych. Zaznaczam, że te towary nie są produkowane przez ukraińskich rolników, tylko przez oligarchów, a także za pomocą ulokowanego w przemysł rolno- spożywczy na Ukrainie kapitał międzynarodowy, głównie unijnych inwestorów, którzy poprzez swoje wpływy w unijnych ośrodkach władzy wpływają na takie nieuczciwe decyzje, rujnujące rolników – obywateli tejże samej UE, górnolotnie nazywanej „ WSPÓLNOTĄ EUROPEJSKĄ”.

Ewa Zajączkowska-Hernik: A na zakończenie dodam, że bardzo często zdarza się, że na przykład jakaś gałąź produkcji rolnej należy po prostu do rosyjskich oligarchów, więc Unia Europejska pośrednio jednak wspiera tych, którzy właśnie teraz Ukrainę zaatakowali. 

Andrzej Danielak: Dlatego z tym trzeba zrobić  porządek i oczekujemy, żeby to uregulować jak najszybciej. Branża drobiarska, która jest obecnie niszczona, była budowana przez kilkadziesiąt lat. Podkreślę jeszcze raz, że jesteśmy czołowym producentem i najwyżej rozwiniętym drobiarstwem w Unii Europejskiej ,a przypuszczam, że być może nawet  na świecie. Dlatego też  tego typu nieuczciwy handel nie może zniszczyć żadnej polskiej branży. My musimy się obronić, a nasze polskie władze powinny nam w tym pomóc.

Polecane artykuły

protest rolników

Strajk rolników. Czy „karnawał rolników” rodem z Sierpnia ‘80 przemieni się w Stan wojenny ‘81?

marsz gwiaździsty rolnictwo

Marsz Gwiaździsty na Warszawę 27 II 2024 Ogólnopolski protest rolników

wielki marsz w warszawie

Wielki marsz rolników w Warszawie