Talk icon

Inwestycje, Gospodarka, Polityka

21-07-2026

Autor: Jarosław Malczewski

Czy Ukraina i Bruksela odbiorą Polakom pozycję lidera?

Czy Ukraina i Bruksela odbiorą Polakom pozycję lidera?

Ukraińska strategia mleczarska do 2035 roku – skala planowanej ekspansji i konsekwencje dla polskiego sektora mleczarskiego

Wprowadzenie: nie odbudowa dawnego sektora, lecz budowa nowego modelu eksportowego

Rozwój ukraińskiego mleczarstwa w perspektywie najbliższej dekady należy analizować nie jako prostą próbę odtworzenia produkcji utraconej w wyniku wojny, lecz jako projekt głębokiej przebudowy całego łańcucha wartości. Ukraina zamierza stopniowo odchodzić od rozproszonego, niskotowarowego systemu opartego na gospodarstwach domowych i zakładach wytwarzających relatywnie proste produkty masowe. W jego miejsce ma powstać bardziej skoncentrowany sektor przemysłowy, oparty na dużych fermach, nowoczesnym przetwórstwie, pełnej identyfikowalności surowca, zgodności z prawem Unii Europejskiej oraz rosnącym eksporcie produktów o wysokiej wartości dodanej.

W czerwcu 2026 roku ukraińskie Ministerstwo Gospodarki, Środowiska i Rolnictwa przedstawiło projekt strategii rozwoju przemysłu mleczarskiego do 2035 roku. Jego najważniejsze mierzalne cele obejmują zwiększenie wartości eksportu produktów mleczarskich z około 401,36 mln USD w 2025 roku do 800 mln USD w 2035 roku, pozyskanie co najmniej 1 mld EUR inwestycji w przetwórstwo do 2030 roku, utworzenie około 40 nowoczesnych zakładów pełnego cyklu oraz budowę co najmniej 100 przemysłowych ferm mlecznych. Udział produktów o wysokiej wartości dodanej, takich jak koncentraty białek mlecznych, kazeiniany i żywność dla niemowląt, ma osiągnąć 40% wartości eksportu.

Sama wartość eksportu ma więc w ciągu dziesięciu lat niemal się podwoić. Oznacza to konieczność osiągnięcia średniego nominalnego tempa wzrostu wynoszącego około 7,14% rocznie. Nie jest to cel niewykonalny. W 2025 roku ukraiński eksport mleczarski wzrósł ilościowo o około 12%, a jego wartość zwiększyła się o około 35%. W tym samym roku zakłady przemysłowe przetworzyły ponad 3,6 mln ton mleka, wobec około 3,2 mln ton w przedwojennym 2021 roku

Dla Polski najważniejsze jest jednak to, że ukraińska strategia nie zakłada wyłącznie wzrostu wolumenu produkcji. Jej istotą jest przesunięcie Ukrainy do tych segmentów rynku, w których obecnie działają polskie mleczarnie: masła, proszków mlecznych, serów przemysłowych, składników białkowych, produktów dla przemysłu spożywczego, lodów, wyrobów fermentowanych oraz produktów specjalistycznych. Zagrożenie nie musi zatem polegać na fizycznym zalaniu polskiego rynku mlekiem. Znacznie bardziej prawdopodobny jest pośredni nacisk cenowy na wspólnym rynku unijnym, wypieranie polskich produktów z rynków Europy Środkowej, obniżenie marż eksportowych oraz przejęcie części klientów przemysłowych przez ukraińskie zakłady dysponujące niższymi kosztami surowców, pasz, ziemi i pracy.

Rzeczywisty punkt wyjścia ukraińskiego mleczarstwa

Potencjał Ukrainy należy oceniać z uwzględnieniem pozornego paradoksu. Łączna produkcja mleka w tym kraju maleje, ale jednocześnie rośnie przemysłowa produkcja towarowa i ilość surowca trafiającego do profesjonalnego przetwórstwa.

Według szacunków amerykańskiego USDA/FAS całkowita produkcja mleka na Ukrainie wynosiła około 7,44 mln ton w 2024 roku, około 7,10 mln ton w 2025 roku, a w 2026 roku może obniżyć się do około 6,80 mln ton. Produkcja mleka krowiego została oszacowana odpowiednio na około 7,27 mln, 6,95 mln i 6,65 mln ton. Jednocześnie liczba krów mlecznych spada: z około 1,31 mln sztuk w 2024 roku do prognozowanych 1,14 mln w 2026 roku.

Spadek produkcji nie oznacza jednak równomiernego kurczenia się całego sektora. Najszybciej zanika tradycyjna produkcja przydomowa, której mleko często nie spełnia wymagań jakościowych nowoczesnego przetwórstwa. Względnie stabilny lub rosnący pozostaje natomiast segment gospodarstw przemysłowych. USDA wskazuje, że trwający przez około trzy dekady spadek produkcji przemysłowej został zatrzymany około 2022 roku. Wojna przyspieszyła bankructwa najmniejszych i najmniej efektywnych gospodarstw, zwiększając jednocześnie przeciętną skalę pozostałych producentów.

Między 2015 a 2025 rokiem liczba ukraińskich gospodarstw utrzymujących do 50 krów zmniejszyła się z 985 do 317, podczas gdy liczba gospodarstw posiadających ponad 1000 krów wzrosła z 64 do 76. Ta zmiana jest dla konkurencyjności ważniejsza niż sam spadek krajowego pogłowia. Oznacza bowiem, że coraz większa część produkcji będzie pochodziła z ferm zdolnych do wdrożenia automatycznego doju, monitorowania zdrowia zwierząt, precyzyjnego żywienia, kontroli jakości, chłodzenia mleka bezpośrednio po udoju oraz wieloletnich kontraktów z przetwórcami.

W praktyce z ukraińskiego mleczarstwa eliminowana jest produkcja niskotowarowa, a rozwijany segment przemysłowy. Całkowity wolumen może jeszcze przez kilka lat maleć, ale ilość mleka dostępnego dla nowoczesnych zakładów oraz na eksport może rosnąć. Jest to klasyczny efekt restrukturyzacji: maleje liczba gospodarstw i krów, lecz wzrastają wydajność, koncentracja, jakość surowca i udział produkcji rynkowej.

W 2025 roku ukraińskie gospodarstwa przemysłowe wyprodukowały około 3,2 mln ton mleka, czyli o około 7% więcej niż rok wcześniej. Do przetwórstwa trafiło około 3,6 mln ton surowca, a więc więcej niż w 2021 roku. Równocześnie całkowita produkcja mleka, obejmująca gospodarstwa domowe, wyniosła około 6,8–7,1 mln ton, zależnie od przyjętego źródła i metodologii. Rozbieżności te wynikają między innymi z niepełnych danych z terenów okupowanych oraz z faktu, że ukraiński urząd statystyczny nie publikuje od 2022 roku pełnych danych dotyczących przetwórstwa mleka. USDA wyraźnie zastrzega, że część wielkości stanowią szacunki placówki analitycznej, a nie kompletne dane urzędowe.

Jedenaście filarów transformacji i integracji z rynkiem unijnym

Ukraińska mapa drogowa integracji sektora mleczarskiego z Unią Europejską obejmuje jedenaście obszarów działań. Choć szczegółowy harmonogram pozostaje przedmiotem konsultacji, publicznie przedstawione materiały wskazują kilka zasadniczych kierunków: harmonizację prawa, bezpieczeństwo żywności, identyfikowalność surowca, wymagania wobec gospodarstw mlecznych, rozwój konkurencyjności producentów i przetwórców, wzmocnienie instytucji kontrolnych oraz wypracowanie modelu funkcjonowania Ukrainy na jednolitym rynku.

Mapa drogowa została przygotowana przez Komitet Integracji Europejskiej ukraińskiego związku przedsiębiorstw mleczarskich we współpracy ze Stowarzyszeniem Producentów Mleka. Projekt jest wspierany przez szwajcarski program QFTP, instytut FiBL, firmę SAFOSO oraz Ambasadę Królestwa Niderlandów. Wsparcie obejmuje między innymi wiedzę z zakresu bezpieczeństwa żywności, kontroli weterynaryjnej, organizacji urzędowego nadzoru i doświadczenia holenderskiego mleczarstwa.

Strategia zakłada stworzenie rejestrów producentów, cyfrowych systemów śledzenia pochodzenia surowca, skutecznego nadzoru weterynaryjnego, mechanizmów kontroli jakości oraz infrastruktury instytucjonalnej umożliwiającej wykazanie zgodności z normami unijnymi.

Z perspektywy Polski jest to element zasadniczy. Dotychczas jedną z naturalnych barier ograniczających napływ ukraińskiej żywności przetworzonej były różnice regulacyjne i problemy z potwierdzaniem standardów. Jeżeli Ukraina wdroży system identyfikowalności, pozostałości weterynaryjnych, kontroli dobrostanu, parametrów mikrobiologicznych oraz autoryzacji zakładów zgodny z prawem Unii Europejskiej, przewaga polskich producentów wynikająca z wieloletniego funkcjonowania w europejskim reżimie jakościowym ulegnie zmniejszeniu.

Nie oznacza to, że ukraińskie mleczarnie automatycznie otrzymają nieograniczony dostęp do rynku unijnego. Dostęp pozostaje regulowany między innymi kontyngentami taryfowymi, regułami pochodzenia oraz możliwością stosowania mechanizmów ochronnych. Jednak wraz z postępem negocjacji akcesyjnych, harmonizacji prawnej i rozbudowy infrastruktury kontrolnej bariery te mogą być stopniowo łagodzone. W dłuższym okresie może to doprowadzić do sytuacji, w której coraz większa liczba ukraińskich zakładów będzie mogła oferować produkty na rynku wspólnotowym na warunkach zbliżonych do tych, które obowiązują producentów z Polski.

Eksport jako konieczność, a nie wyłącznie możliwość

Ukraińska ekspansja eksportowa wynika nie tylko z ambicji politycznych i gospodarczych, lecz także z ograniczeń rynku wewnętrznego. Wojna, migracja, utrata ludności na terenach okupowanych oraz spadek siły nabywczej gospodarstw domowych zmniejszyły krajową bazę konsumentów. Szczególnie istotne jest to, że znaczną część osób, które opuściły Ukrainę, stanowiły kobiety i dzieci, a więc grupy charakteryzujące się relatywnie wysokim udziałem produktów mleczarskich w strukturze konsumpcji.

W konsekwencji wzrost produkcji przemysłowej nie może zostać w pełni zagospodarowany na rynku krajowym. Ukraińskie zakłady są więc ekonomicznie zmuszone do zwiększania eksportu. W 2025 roku wywóz produktów mleczarskich w ekwiwalencie surowego mleka wzrósł o około 19% i przekroczył 0,7 mln ton. Odpowiadało to około 20% mleka dostarczonego do przetwórstwa. Wartość eksportu zwiększyła się o około 35%, do około 460 mln USD według szerszej klasyfikacji obejmującej między innymi lody, kazeiny i żywność dla niemowląt.

Różnica między wartością około 460 mln USD a kwotą 401,36 mln USD wskazywaną w projekcie strategii wynika najprawdopodobniej z odmiennego zakresu grup towarowych. Dane strategiczne odnoszą się do węższej kategorii eksportu mleczarskiego, natomiast szersze analizy branżowe uwzględniają również wybrane produkty przetworzone, kazeiny, preparaty specjalistyczne i lody. Nie należy zatem traktować tych wielkości jako wzajemnie sprzecznych.

W 2026 roku ukraiński eksport może wzrosnąć do około 0,8 mln ton w ekwiwalencie mleka. Jednocześnie wzrost ilościowy nie musi prowadzić do proporcjonalnego wzrostu wartości, jeżeli pogorszą się światowe ceny masła, odtłuszczonego mleka w proszku, serwatki lub kazeiny. Jest to jeden z powodów, dla których Ukraina chce zmienić strukturę eksportu i ograniczyć zależność od produktów masowych o silnie cyklicznych cenach.

W 2025 roku około 36% wartości ukraińskiego eksportu mleczarskiego trafiało do Unii Europejskiej. Rynek unijny stopniowo wypiera tradycyjne kierunki postsowieckie, choć nadal istotne pozostają Mołdawia, państwa Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Eksport do bardziej odległych części Azji jest ograniczany przez wysokie koszty transportu, ubezpieczenia oraz ryzyko związane z funkcjonowaniem portów i szlaków morskich.

W perspektywie kilku lat naturalnym kierunkiem ekspansji pozostaną więc kraje UE, a przede wszystkim państwa geograficznie bliskie: Polska, Rumunia, Węgry, Słowacja, Czechy, Bułgaria, państwa bałtyckie oraz Niemcy. Oznacza to bezpośrednie wejście na rynki kluczowe dla polskiego eksportu mleczarskiego.

Od masła i proszków do białek funkcjonalnych

Dotychczas ukraiński eksport był silnie zależny od produktów relatywnie prostych, przede wszystkim masła, odtłuszczonego mleka w proszku, serwatki, kazeiny oraz niektórych kategorii serów. Nowa strategia zakłada głęboką zmianę tej struktury.

Ukraińscy eksperci otwarcie wskazują, że podstawowym zadaniem sektora jest przejście od eksportu towarów masowych do produktów o wysokiej wartości dodanej. Bez głębokiego przetwórstwa i nowoczesnych technologii Ukraina mogłaby utracić część przewagi kosztowej, ponieważ eksport standardowego proszku, serwatki lub masła jest szczególnie podatny na światowe cykle cenowe.

Planowane kierunki obejmują koncentraty białek mlecznych, izolaty i hydrolizaty białek, kazeiniany, specjalistyczne składniki dla przemysłu spożywczego, odżywki, preparaty dla dzieci oraz produkty funkcjonalne. Osiągnięcie 40-procentowego udziału produktów wysokoprzetworzonych w eksporcie oznaczałoby wejście Ukrainy w segmenty, w których marże są wyższe, kontrakty dłuższe, a przewaga nie zależy wyłącznie od bieżącej ceny mleka.

Dla polskich mleczarni jest to poważniejsze zagrożenie niż eksport mleka konsumpcyjnego lub standardowego masła. Polska rozwinęła w ostatnich dwóch dekadach znaczące moce w produkcji mleka w proszku, serwatki, składników spożywczych, serów oraz wyrobów przeznaczonych dla odbiorców przemysłowych. Ukraińskie inwestycje mogą więc prowadzić do rywalizacji o tych samych klientów: producentów słodyczy, pieczywa, żywności dla dzieci, odżywek sportowych, produktów dietetycznych oraz gotowych mieszanek spożywczych.

Niebezpieczeństwo to ma charakter długoterminowy. Standardowe mleko w proszku może być sprzedawane na rynku światowym przez wielu dostawców, natomiast wejście w specjalistyczne białka i składniki funkcjonalne pozwala budować trwałe relacje z odbiorcami przemysłowymi. Po zakwalifikowaniu dostawcy przez dużą firmę spożywczą lub farmaceutyczną kontrakty mogą być realizowane przez wiele lat, a zmiana źródła surowca staje się kosztowna i technologicznie trudna. Ukraina próbuje więc przejść od konkurowania samą ceną do konkurowania pozycją w łańcuchu wartości.

Jak szybko może rosnąć ukraiński eksport mleczarski?

Aby ocenić możliwą skalę rozwoju ukraińskiego eksportu mleczarskiego, nie trzeba posługiwać się skomplikowanymi wzorami. Wystarczy zestawić oficjalnie deklarowane cele z obecnym poziomem sprzedaży zagranicznej i sprawdzić, jakie tempo wzrostu byłoby potrzebne, aby te cele osiągnąć.

Punktem wyjścia jest wartość eksportu wynosząca około 401 mln USD w 2025 roku. Strategia zakłada, że do 2035 roku wzrośnie ona do 800 mln USD. Oznacza to niemal podwojenie eksportu w ciągu dziesięciu lat. Aby osiągnąć taki rezultat, ukraińska sprzedaż zagraniczna musiałaby zwiększać się średnio o nieco ponad 7% rocznie.

Takie tempo nie oznacza, że eksport będzie rósł co roku dokładnie o tę samą wartość. W jednym roku może zwiększyć się szybciej, na przykład dzięki wysokim cenom masła lub mleka w proszku, a w innym wolniej z powodu spadku cen, problemów logistycznych albo ograniczeń handlowych. Średnia na poziomie około 7% pokazuje jednak skalę ambicji: nie chodzi o niewielką korektę, lecz o konsekwentną, wieloletnią ekspansję.

Warto przy tym odróżnić wzrost wartości eksportu od wzrostu jego fizycznej ilości. Ukraina może osiągnąć cel na kilka sposobów. Pierwszym jest sprzedaż większej ilości produktów mleczarskich. Drugim – uzyskiwanie wyższych cen. Trzecim, szczególnie ważnym, jest zmiana struktury eksportu na bardziej dochodową.

Jeżeli Ukraina będzie sprzedawać głównie standardowe masło, serwatkę i mleko w proszku, osiągnięcie celu będzie trudniejsze, ponieważ ceny tych produktów silnie się wahają. W okresach nadpodaży mogą spadać bardzo gwałtownie. Jeśli jednak rosnąć będzie udział koncentratów białkowych, kazeinianów, preparatów dla dzieci oraz specjalistycznych składników spożywczych, wartość eksportu może zwiększać się szybciej niż sama jego masa.

Można to zilustrować prostym przykładem. Jeżeli fizyczna ilość eksportowanych produktów rosłaby średnio o 6% rocznie, a ich przeciętna wartość w przeliczeniu na tonę zwiększałaby się dodatkowo o około 1% rocznie dzięki głębszemu przetworzeniu, łączna wartość eksportu rosłaby w przybliżeniu o 7% rocznie. Taki układ byłby zgodny z celem zapisanym w strategii.

Na potrzeby oceny przyszłej skali eksportu można przyjąć trzy warianty rozwoju. Nie są to pewne prognozy, lecz scenariusze pokazujące, co może się wydarzyć przy różnym tempie inwestycji, odbudowy infrastruktury i integracji z rynkiem Unii Europejskiej.

W wariancie ostrożnym zakłada się, że eksport w ujęciu ilościowym będzie rósł średnio o 4% rocznie. W takim przypadku do 2035 roku mógłby osiągnąć około 1,14 mln ton w przeliczeniu na ekwiwalent surowego mleka.

W wariancie centralnym przyjęto wzrost o 6% rocznie. Taki scenariusz prowadziłby do poziomu około 1,35 mln ton w 2035 roku.

W wariancie szybkiej ekspansji, przy wzroście rzędu 8% rocznie, eksport mógłby zbliżyć się do 1,60 mln ton w ekwiwalencie mleka.

Różnica pomiędzy tymi wariantami jest bardzo duża. Pokazuje ona, jak istotne będą tempo budowy nowych ferm, dostęp do kapitału, rozwój zakładów przetwórczych, sytuacja wojenna, dostęp do energii oraz warunki handlu z Unią Europejską.

Najbardziej prawdopodobny wydaje się wariant pośredni. Ukraina ma bowiem realne możliwości zwiększania eksportu, ale jednocześnie pozostaje obciążona spadkiem pogłowia krów, zniszczeniami infrastruktury, wysokim ryzykiem inwestycyjnym i ograniczeniami logistycznymi. Szybki wzrost wymagałby nie tylko nowych zakładów, lecz także zwiększenia ilości mleka spełniającego wymagania przemysłowe.

Nawet umiarkowany scenariusz oznacza jednak wyraźny wzrost podaży. Eksport na poziomie około 1,35 mln ton w ekwiwalencie mleka byłby prawie dwukrotnie większy niż obecnie. Nie cała ta ilość trafiłaby do Unii Europejskiej, ale nawet częściowe skierowanie jej na rynek wspólnotowy mogłoby mieć znaczenie dla cen.

Jeżeli do UE trafiałoby 40% ukraińskiego eksportu, w wariancie centralnym odpowiadałoby to około 540 tys. ton ekwiwalentu mleka. Przy udziale wynoszącym 50% byłoby to około 675 tys. ton. W skali całej Unii nie są to wielkości dominujące, ale na rynku masła, proszków, serwatki czy składników białkowych mogą być istotne.

Powodem jest specyfika rynku mleczarskiego. Cena nie zależy wyłącznie od całkowitej produkcji mleka w Europie, lecz również od ilości towaru, która w danym momencie trafia do handlu. Jeżeli podaż masła lub mleka w proszku zwiększa się szybciej niż popyt, ceny mogą spaść znacznie mocniej, niż wynikałoby to z samego wzrostu wolumenu.

Mleko jest surowcem nietrwałym i musi zostać szybko zagospodarowane. Przetwórca nie może długo czekać na korzystniejszą cenę. Nadwyżki surowca kieruje więc często do produkcji masła i proszków, które można magazynować. Powoduje to zwiększenie podaży właśnie tych produktów i może wywoływać silne wahania cen.

Dlatego wzrost ukraińskiego eksportu o kilka procent nie musi przekładać się na spadek cen również tylko o kilka procent. W niektórych segmentach wpływ może być silniejszy, szczególnie wtedy, gdy popyt jest słaby, zapasy są wysokie, a kilku dużych producentów jednocześnie zwiększa sprzedaż.

Przedstawione wyliczenia nie są więc próbą dokładnego przewidzenia ceny masła lub mleka w proszku w 2035 roku. Ich celem jest pokazanie skali możliwej zmiany i mechanizmu, przez który dodatkowy eksport ukraiński może oddziaływać na rynek polski.

Najważniejszy wniosek jest taki, że osiągnięcie przez Ukrainę celu 800 mln USD eksportu nie wymaga gwałtownego i nierealistycznego wzrostu. Wystarczy średnie tempo przekraczające 7% rocznie, osiągane jednocześnie przez wzrost wolumenu, poprawę jakości oraz zwiększenie udziału produktów bardziej zaawansowanych. Jeżeli proces ten zostanie zrealizowany, Ukraina stanie się znacznie silniejszym uczestnikiem europejskiego rynku mleczarskiego niż obecnie.

Skala potencjalnej presji względem polskiego rynku

Polska od wielu lat należy do ścisłej czołówki producentów mleka w Unii Europejskiej. Roczna produkcja przekracza obecnie 14 mld litrów, a krajowy skup mleka utrzymuje się na poziomie około 13,5–13,8 mld litrów. W pierwszym półroczu 2025 roku mleczarnie skupiły około 6,8 mld litrów mleka, czyli o około 2% więcej niż rok wcześniej. Dane te potwierdzają, że mimo postępującej koncentracji produkcji i zmniejszania liczby gospodarstw sektor pozostaje stabilny, a Polska utrzymuje silną pozycję jednego z największych producentów mleka w Europie.

Sama wielkość produkcji nie oznacza jednak pełnego bezpieczeństwa ekonomicznego. Polski sektor mleczarski należy do najbardziej otwartych na handel zagraniczny w całej Unii Europejskiej. Około jedna trzecia krajowej produkcji znajduje odbiorców poza granicami Polski, a znaczna część zakładów przetwórczych uzależniła swój rozwój właśnie od eksportu. Oznacza to, że rentowność wielu przedsiębiorstw nie zależy wyłącznie od sytuacji krajowej, lecz przede wszystkim od koniunktury na rynku europejskim i światowym. Nawet niewielkie pogorszenie warunków sprzedaży zagranicznej bardzo szybko przekłada się na ceny płacone producentom mleka w Polsce.

Na tym tle warto spojrzeć na skalę planowanej ekspansji Ukrainy. W przedstawionym wcześniej scenariuszu centralnym ukraiński eksport produktów mleczarskich w 2035 roku osiąga około 1,35 mln ton w przeliczeniu na ekwiwalent surowego mleka. Odpowiada to niemal 10% obecnego rocznego skupu mleka w Polsce. W scenariuszu bardziej dynamicznym wielkość eksportu wzrosłaby do około 1,60 mln ton, co odpowiada już blisko 12% obecnego polskiego skupu.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że wielkości te nie są szczególnie imponujące w porównaniu z całkowitą produkcją mleka w Unii Europejskiej przekraczającą 145 mln ton rocznie. Takie porównanie byłoby jednak mylące, ponieważ produkty mleczarskie nie konkurują ze sobą na poziomie całej produkcji mleka, lecz przede wszystkim na rynku nadwyżek przeznaczonych do handlu międzynarodowego.

To właśnie ten mechanizm stanowi jeden z najważniejszych elementów ekonomii światowego rynku mleka i jednocześnie jest często niedostrzegany poza środowiskiem specjalistów. Zdecydowana większość mleka produkowanego w Europie nigdy nie trafia na rynek międzynarodowy. Znaczna część zostaje sprzedana lokalnie jako mleko spożywcze, jogurty, śmietana czy produkty świeże. W praktyce o cenach światowych decyduje jedynie stosunkowo niewielka część całkowitej produkcji, która zostaje przetworzona na produkty łatwe do transportu i długotrwałego przechowywania, przede wszystkim masło, odtłuszczone mleko w proszku, pełne mleko w proszku, sery dojrzewające, serwatkę oraz koncentraty białkowe.

To właśnie na tych rynkach Ukraina zamierza zwiększać swoją obecność. W efekcie nawet relatywnie niewielkie zwiększenie eksportu może wywołać znacznie większy wpływ na poziom cen niż wynikałoby to z prostego porównania wielkości produkcji.

Można posłużyć się prostym przykładem. Jeżeli europejski rynek dysponuje określoną ilością masła przeznaczonego do eksportu, a nagle pojawia się dodatkowy dostawca oferujący kilkadziesiąt tysięcy ton produktu po konkurencyjnych cenach, importerzy otrzymują możliwość wyboru pomiędzy większą liczbą dostawców. Aby utrzymać kontrakty, pozostali producenci również zaczynają obniżać ceny lub oferować korzystniejsze warunki sprzedaży. W rezultacie spadek cen obejmuje nie tylko produkty ukraińskie, ale praktycznie cały rynek europejski.

Mechanizm ten jest dobrze znany z innych rynków surowcowych. Niewielkie zwiększenie podaży ropy naftowej, gazu ziemnego czy zbóż bardzo często prowadzi do znacznie większych zmian cen, niż sugerowałby sam przyrost ilości. Rynek mleczarski funkcjonuje w podobny sposób. Ceny ustalane są przez równowagę pomiędzy podażą i popytem na produkty będące przedmiotem handlu, a nie przez całkowitą ilość mleka produkowanego w gospodarstwach.

Należy również pamiętać, że ukraiński eksport nie będzie rozłożony równomiernie pomiędzy wszystkie kraje świata. Znacząca część produktów pozostanie na rynku krajowym, część zostanie skierowana do państw Bliskiego Wschodu, Afryki czy Azji, jednak z ekonomicznego punktu widzenia najbardziej atrakcyjnym kierunkiem pozostaje Unia Europejska. Krótsze odległości transportowe, wspólne standardy jakości, rozwinięta infrastruktura logistyczna oraz relatywnie wysokie ceny powodują, że rynek unijny będzie naturalnym celem ekspansji.

Jeżeli w 2035 roku około 40% ukraińskiego eksportu trafiałoby do państw Unii Europejskiej, oznaczałoby to około 540 tys. ton ekwiwalentu mleka. W wariancie bardziej dynamicznym, przy udziale wynoszącym 50%, byłoby to już około 680 tys. ton. Dla całej Unii wielkości te nie wydają się dominujące, jednak dla poszczególnych segmentów rynku mogą mieć bardzo istotne znaczenie.

Szczególnie podatne na wzrost podaży są produkty o wysokim stopniu standaryzacji. Masło, mleko w proszku, serwatka czy kazeina są produktami, których parametry technologiczne są stosunkowo łatwe do porównania. Odbiorca przemysłowy zwraca przede wszystkim uwagę na jakość, bezpieczeństwo mikrobiologiczne, terminowość dostaw oraz cenę. Marka producenta odgrywa znacznie mniejszą rolę niż w przypadku produktów kierowanych bezpośrednio do konsumentów.

Właśnie dlatego konkurencja cenowa może być tutaj wyjątkowo intensywna. Jeżeli ukraiński producent zaoferuje produkt spełniający identyczne normy jakościowe przy niższej cenie, importer bardzo często nie będzie miał ekonomicznych powodów, aby utrzymywać droższego dostawcę. W rezultacie presja cenowa rozprzestrzenia się na cały rynek.

Sytuację dodatkowo komplikuje specyfika samego mleka jako surowca. Mleko jest produktem nietrwałym. Każdego dnia trafia do mleczarni i musi zostać szybko zagospodarowane. Zakład nie może przez kilka tygodni czekać na poprawę sytuacji rynkowej, ponieważ surowiec uległby zepsuciu. Jeżeli sprzedaż produktów świeżych jest ograniczona, nadwyżki mleka kierowane są do produkcji masła i mleka w proszku, które można magazynować przez dłuższy czas.

To właśnie dlatego nawet niewielki wzrost ilości mleka dostępnego dla przemysłu może prowadzić do znacznego zwiększenia podaży produktów trwałych. Gdy jednocześnie kilku dużych producentów zwiększa produkcję proszków lub masła, rynek bardzo szybko przechodzi z równowagi do nadpodaży. W takich warunkach ceny potrafią spadać znacznie szybciej niż sama wielkość produkcji.

Zjawisko to obserwowano wielokrotnie zarówno na rynku europejskim, jak i światowym. W okresach wysokiej produkcji mleka i jednoczesnego osłabienia popytu eksportowego ceny odtłuszczonego mleka w proszku czy masła potrafiły obniżać się o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent w stosunkowo krótkim czasie. Wystarczyło, że kilku dużych eksporterów jednocześnie zwiększało podaż lub ograniczeniu ulegał import ze strony jednego z głównych odbiorców.

Z punktu widzenia polskiego producenta największym zagrożeniem nie jest więc sama obecność ukraińskich produktów na rynku, lecz możliwość trwałego zwiększenia podaży w segmentach, które już obecnie charakteryzują się bardzo silną konkurencją cenową. Nawet jeżeli Ukraina nie przejmie znaczącej części rynku, może przyczynić się do obniżenia cen referencyjnych obowiązujących w całej Europie. Dla przedsiębiorstw osiągających niewielkie marże oznacza to wyraźne pogorszenie rentowności.

Szczególnie narażone są spółdzielnie mleczarskie. W przeciwieństwie do wielu przedsiębiorstw prywatnych nie mogą one w prosty sposób ograniczyć skupu mleka od własnych członków. Muszą odbierać surowiec praktycznie każdego dnia, niezależnie od sytuacji rynkowej. W konsekwencji spadek cen produktów gotowych stosunkowo szybko przekłada się na obniżenie cen skupu płaconych rolnikom lub na pogorszenie wyników finansowych samych mleczarni.

Warto również podkreślić, że konkurencja ukraińska nie będzie ograniczała się wyłącznie do produktów najtańszych. Strategia rozwoju zakłada systematyczne zwiększanie udziału produktów wysokoprzetworzonych, takich jak koncentraty białek mlecznych, kazeiniany, preparaty dla żywności funkcjonalnej czy składniki wykorzystywane przez przemysł spożywczy. Są to segmenty rozwijające się znacznie szybciej niż tradycyjne mleko w proszku, a jednocześnie należą do obszarów, w których również polskie przedsiębiorstwa intensywnie inwestują.

Oznacza to, że w perspektywie następnej dekady konkurencja pomiędzy Polską i Ukrainą może stopniowo przesuwać się z prostych produktów masowych do znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie segmentów rynku. Taki scenariusz byłby zdecydowanie trudniejszy dla polskiego mleczarstwa niż rywalizacja oparta wyłącznie na cenie masła czy mleka w proszku, ponieważ dotyczyłby produktów zapewniających najwyższą wartość dodaną i największą rentowność.

Polecane artykuły

Żywność z reaktora czy z polskiej obory?

Żywność z reaktora czy z polskiej obory? Unijna gra miliardami o przyszłość naszych talerzy i gospodarstw

Europejskie rolnictwo

Szczepan Wójcik: Dziś wektory zostały przesunięte. Największe zagrożenie dla produkcji rolnej nadejdzie z wewnątrz – z Unii Europejskiej.

Mercosur a Polska wieś

Mercosur a Polska wieś