Choroba afrykański pomór świń (ASF) ujawniła, jaki jest w Polsce poziom wiedzy i świadomości jej skutków, przetestowała sprawność reakcji służb państwa w walce z nią oraz oceniła przydatność obowiązujących regulacji prawnych w walce z chorobami zakaźnymi wśród zwierząt. Nasuwają się ciekawe wnioski.

W lutym 2014 roku wykryto w Polsce pierwsze przypadki ASF u padłych dzików, które przedostały się na terytorium naszego kraju prawdopodobnie z Białorusi. Od tamtej chwili wszystkie przypadki ASF były stwierdzane u dzików w pasie przygranicznym z naszym wschodnim sąsiadem, nie dalej jednak niż w głąb kraju w odległości do 20-30 km od granicy. Z kolei na Białoruś choroba trafiła z Rosji, a tam z Gruzji.

Przyczyną zachorowania świń na tę chorobę w Gruzji było skarmienie zwierząt resztkami pokarmowymi ze statku, który przypłynął do portu Poti (na wybrzeżu Gruzji). W poszukiwaniu przyczyn zakażenia ustalono, że w zlewkach pochodzących z jednego ze statków znajdowały się resztki jedzenia, posiadające patogeny ASF. Szybko choroba rozprzestrzeniła się na cały kraj i inne kraje Zakaukazia. Podobna sytuacja miała miejsce – jeśli chodzi o rozprzestrzenienie się ognisk zakaźnych – na terenie Rosji czy Białorusi. Tam też za rozwój choroby odpowiadał skażony pokarm, którym później w postaci resztek pokarmowych zostały nakarmione świnie. 

Wniosek 1

Głównymi nosicielami tej choroby są dziki, których ani stanu zdrowia, ani liczebności populacji nikt u naszych sąsiadów nie kontroluje.

W Polsce kontrola populacji tychże zwierząt także jest w dużym stopniu utrudniona, a to za sprawą działaczy i organizacji sozologicznych potocznie nazwanych ekologami lub ekologicznymi, którzy rozmaitymi działaniami (w tym prawnymi) blokują sanitarny odstrzał dzików.

Tab. Potwierdzone przypadki ASF w Polsce – stan na 12 września 2016 r.

 

111

 

przypadków ASF

u dzików

 

20

 

ognisk ASF

u świń hodowlanych

 

Opracowanie własne na podstawie danych Głównego Inspektoratu Weterynarii.

Wniosek 2

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Główny Lekarz Weterynarii, Główny Inspektorat Weterynarii oraz powiatowe inspektoraty weterynarii od lutego 2014 roku (kiedy to wykryto w Polsce pierwsze przypadki ASF u padłych dzików) podejmują systematyczne działania w zakresie ochronnym i zapobiegawczym. Opracowane zostały broszury informacyjne, lekarze weterynarii w miejscach zagrożonych (czyli na terenach w pobliżu z granicą Białorusi) prowadzą wśród rolników, hodowców, pośredników handlu mięsem kampanię informacyjno-edukacyjną o ryzyku związanym z ASF. Ponadto resort rolnictwa wspólnie z Głównym Lekarzem Weterynarii opracował program bioasekuracji, który został wysoko oceniony przez Komisję Europejską. Te działania przynoszą efekty, ale jak pokazało życie tylko do pewnego stopnia. Szczegóły niżej.

Wniosek 3

Mimo ponad dwu i pół letniej akcji uświadamiania zwykli rolnicy, mali hodowcy, handlarze mięsem nadal nie są świadomi zagrożenia, jakie niesie ze sobą choroba ASF dla hodowli świń w Polsce.  Wydarzenia z sierpnia tego roku, gdy wirus ASF przedostał się przez kordon sanitarny (który dotychczas trzymany był w ryzach do 20-30 km od granicy z Białorusią) i pojawił się na Mazowszu (prawie 150 km od granicy z Białorusią) oraz w województwie lubelskim pokazały, jak łatwo roznieść tę chorobę, i to właśnie nie za sprawą dzików, ale człowieka. Niewątpliwie te przypadki ognisk ASF świadczą o wciąż niskiej świadomości w zakresie skutków tej choroby.

Akcent w kampanii ministerialno-weternaryjnej – jak najbardziej słuszny – że ASF jest śmiertelny dla całej populacji świń, ale nie jest groźny dla człowieka i że z zakażonego mięsa można zrobić np. wędliny jest niewłaściwie interpretowany przez dość liczną rzeszę drobnych rolników, hodowców i handlarzy mięsem. Uważają oni bowiem, że skoro dla człowieka jest niegroźny, to szkoda aby z chorej świni, ale zdrowej dla człowieka mięso się zmarnowało. Mało kto wie i pamięta, że wirus ASF potrafi przetrwać od 30 do nawet 1000 dni w mięsie mrożonym. Jeśli zaś chodzi o wędliny, to można zakażone mięso przerobić na wyrób spożywczy np. szynkę, polędwicę, baleron czy kiełbasę, jeśli zostanie ono poddane odpowiedniej obróbce termicznej. By wirus został zabity musi być minimum plus 70 stopni wewnątrz bloku mięsnego, która temperatura musi utrzymywać się przez określony czas. Zazwyczaj jednak wiele wędlin nie jest przygotowanych w takiej temperaturze, tylko w dużo niższej. W związku z tym nie ma pewności, że wirus został zniszczony w bloku mięsnym. Z uwagi na wysokie wymagania termiczne zakłady mięsne nie przyjmują mięsa z terenów zagrożonych wirusem lub nawet sąsiadujących z takimi.

Wniosek 4

Od samego początku błędem akcji uświadamiania na temat ryzyka związanego z ASF było podkreślanie jedynie skutków sanitarno-weterynaryjnych, a nie także zagrożenia dla interesów ekonomicznych rolników, hodowców oraz państwa. Duzi hodowcy trzody i producenci mięsa wieprzowego od pierwszej chwili, gdy w Polsce pojawił się ASF, rozumieją zagrożenie z nim związane, a zwłaszcza jego skutki ekonomiczno-finansowe. Tymczasem zwykli rolnicy, mali hodowcy nie przykładają do tego zbytniej uwagi, a w wielu przypadkach wręcz nie przyjmują tego do swojej świadomości. W Polsce populacja świń domowych liczy około 10 mln sztuk. Gdyby wirus dotknął tylko 1/10 z całego krajowego stada, to łatwo sobie wyobrazić skutki ekonomiczne i finansowe (liczone w setkach milionów złotych) dla branży mięsnej (rolników, hodowców, przetwórców) oraz państwa (koszty likwidacji i utylizacji zarażonych zwierząt, utrata podatków, zasiłki dla osób, które straciłyby pracę w chlewniach, zakładach mięsnych itp.).

Wniosek 5

Tak groźna choroba jak afrykański pomór świń oraz groźne dla innych gatunków zwierząt choroby (nie niosące ryzyka dla ludzi) nie mają właściwej charakterystyki prawnej. Ustawa z dnia 11 marca 2004 roku o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz.U. 2004 Nr 69 poz. 625) reguluje sanitarno-weterynaryjne zasady postępowania ze zwierzętami jak i obrotu nimi. Przewiduje także sankcje karne za naruszenie tychże zasad. W ustawie nie ma w ogóle mowy, że taka choroba jak ASF (lub inne groźne dla całej populacji) oprócz naruszenia norm sanitarno-weterynaryjnych wywołujących skutki sanitarno-weterynaryjne, może stanowić zagrożenie dla interesów ekonomicznych hodowców, zakładów przetwórstwa mięsnego czy interesów ekonomicznych państwa. Nie trudno sobie wyobrazić, że ASF bądź inna zakaźna i śmiertelna choroba dla zwierząt (a niegroźna dla człowieka) może posłużyć jako narzędzie (broń) akt terroru (przestępstwo ekoterroryzmu) wobec jakiegoś sektora gospodarki państwa, w tym przypadku branży mięsnej. Świat jest pełen radykalnych wojowników i radykalnych organizacji, które mają własną wizję świata i organizacji życia społecznego. W społeczeństwie nie brakuje też jednostek popełniających zwykłe czyny kryminalne, w których może zostać wykorzystany wirus ASF, tylko po to, by zaszkodzić jakiemuś hodowcy czy przedsiębiorcy z obszaru przetwórstwa mięsnego, wobec którego sprawca ma żal lub innego rodzaju negatywne pobudki.

Podsumowanie:

Nie ulega wątpliwości, że polskie służby sanitarne i weterynaryjne potrafią sprawnie przeprowadzić działania mające na celu opanowanie afrykańskiego pomoru świń. Wirus w Polsce wskazał słabości – pomimo dobrego przygotowania zawodowego lekarzy weterynarii i inspekcji weterynaryjnej – w krajowym systemie ochrony, w tym przede wszystkim w świadomości edukacyjnej mieszkańców wsi w zakresie ryzyka związanego z pomorem. Poza tym niewątpliwie ASF uwidocznił braki ustawodawcze w zakresie skutecznej ochrony prawnej interesów ekonomicznych państwa oraz podmiotów operujących w branży mięsnej w sektorze trzody chlewnej i mięsa wieprzowego.


Konieczne jest więc wprowadzenie do polskiego prawa ochrony przed aktami przestępczymi naruszającymi normy sanitarno-weterynaryjne, których konsekwencją może być doprowadzenie do zagrożenia sanitarno-weterynaryjnego o wymiernych skutkach dla interesów ekonomicznych państwa. Takie rozwiązanie prawnokarne jest niezbędne z uwagi na posiadanie przez Polskę 10 mln sztuk populacji świń hodowlanych, która stanowi istotny majątek polskiego rolnictwa, a szerzej polskiej gospodarki.

Spotkanie ministrow rolnictwa z panstw Europy Środkowej

Dziś na Węgrzech (w Wyszehradzie) odbędzie się spotkanie ministrów rolnictwa z państw Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgarii, Chorwacji, Rumunii i Słowenii (GV4+4).

Więcej...
Ekoterroryzm coraz częściej pojawia się w debacie publicznej. Wywiad ze Szczepanem Wojcikiem

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej udzielił wywiadu dla portalu wmeritum.pl na temat zjawiska ekoterroryzmu, które...

Więcej...
133 mln euro na promocje produktów rolnych

Komisja Europejska w Rocznym Programie Prac na 2017 rok przeznaczy 133 mln euro na programy informacyjne i promocyjne...

Więcej...
Dlaczego Polska nie zdobywa rynku mleczarskiego w Azji – Analiza błędów

Podczas IV Forum Spółdzielczości Mleczarskiej mówiono dużo o możliwościach rynkowych...

Więcej...

   

Kontakt z Instytutem

Zapraszamy do współpracy. DOŚWIADCZENIE, które poprowadzi Cię na każdym kroku.

 

+48 (22) 299 70 35

biuro@instytutrolny.pl

2016 © Instytut Gospodarki Rolnej