Proukraiński cios w polskie rolnictwo (2)

Super User | 25 październik 2017

Rada UE ds. rolnictwa w dniu przegłosowała niedawno powiększenie kontyngentów wwozowych dla ukraińskich produktów rolno-spożywczych w ramach realizacji umowy stowarzyszeniowej. Jedynie Polska i Łotwa wstrzymały się od głosu. Wszystkie pozostałe państwa członkowskie pozostały głuche na apele polskich rolników.

Dzięki tej decyzji Ukraina będzie mogła eksportować do Unii rocznie o 3 tys. ton więcej pomidorów, 65 tys. ton więcej pszenicy, 625 tys. ton więcej kukurydzy oraz 325 tys. ton więcej jęczmienia.

Podnoszony przez polskich rolników argument, że kontyngenty te, zamiast trafiać do odbiorców w całej Unii, zalewają głównie nasz rynek, obniżając przy tym ceny rodzimych produktów, nie zostały uwzględnione przez ministrów państw członkowskich.

Stronie polskiej zależało głównie na wykreśleniu z listy produktów dopuszczonych bez cła pszenicy, której wwóz do polski spowodował na przestrzeni ostatniego półtora roku kilkunastoprocentowy spadek cen i tarapaty finansowe rolników, którzy nie są w stanie produkować tak tanio, jak Ukraińcy.

Produkcja u naszego wschodniego sąsiada nie wymaga bowiem spełniania wyśrubowanych norm bezpieczeństwa. Na niekorzyść Polski działa również to, że obecny rok jest dla Kijowa rekordowy pod względem produkcji zbóż.

Poza argumentami stricte finansowymi, pojawiają się też te weterynaryjne. Produkty rolno-spożywcze z Ukrainy (głównie zboża) nie są odpowiednio badane na obecność wirusów, a zwłaszcza wirusa ASF, z którym od dłuższego czasu zmagają się wschodnie województwa Polski.

W tej sprawie Unia Europejska wydaje się dostrzegać zagrożenie. Rozporządzenie Rady przewiduje, że unijni producenci i przetwórcy będą mogli wnioskować o przeprowadzanie badań dotyczących mechanizmów ochrony producentów w rynku wewnętrznego. Oznacza to, że przypadku zagrożenia np. dla hodowli trzody chlewnej z państwa członkowskiego, będzie można ubiegać się o sprawdzenie, czy Ukraina dostatecznie przeciwdziała zagrożeniu wirusem. Dotychczasowe przepisy pozwalały na uruchomienie takiej kontroli na wniosek tylko państw członkowskich. Niestety praktyka pokazała, że takie mechanizmy ochrony są niewystarczające.

O ile dla Ukrainy handel z Unią Europejską i powiększanie bezcłowych kontyngentów jest swoistym gospodarczym "być albo nie być", o tyle dla strony polskiej jest to bardzo słona cena za ochłodzenie relacji z Rosją i strategiczny sojusz z Kijowem. Cele geopolityczne odbijają się zatem czkawką na polskiej wsi.

Niestety poza wielkościami bezcłowego wwozu, które są dopuszczone przez UE, często pojawiają się głosy o nielegalnym przekraczaniu limitów, przy bierności władz ukraińskich i polskich. Problem niekontrolowanego napływu produktów rolno-spożywczych zza wschodniej granicy jest jednym z argumentów podnoszonych w złożonym przez opozycję wniosku o wyrażenie wotum nieufności dla Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Krzysztofa Jurgiela.

Zobacz też:

Jeszcze nie zginęła – Polacy zjednoczeni w walce o wieś

Kościół, wieś, rolnictwo, ekologia czy leśnictwo – te i inne zagadnienia towarzyszyły zgromadzonym w Arenie Toruń podczas konferencji naukowej poświęconej polskiej wsi.

Koniec z jedzeniem gorszej kategorii dla Europy Środkowo-Wschodniej

Komisja Europejska tym razem stanęła po stronie Polski oraz innych krajów regionu. Po aferach z niemieckimi koncernami, które do Europy Środkowo-Wschodniej wysyłały gorszej jakości żywność, KE postanawia, że dłużej tak być nie może.

Zabiorą nam unijną kasę? Niemcy już oficjalnie cisną Brukselę

Rząd niemiecki formalnie domaga się, by Komisja Europejska miała prawo zamrażać wypłaty w ramach następnego 7-letniego budżetu Unii tym państwom członkowskim, które nie spełniają standardów unijnych.

KONTAKT Z INSTYTUTEM

Zapraszamy do współpracy. DOŚWIADCZENIE, które poprowadzi Cię na każdym kroku.

 

+48 (22) 299 70 35

biuro@instytutrolny.pl

 
2017 © Instytut Gospodarki Rolnej