Wójcik: Polska wieś wpisuje się w większość priorytetów Komisji Europejskiej

Instytut Gospodarki Rolnej | 8 styczeń 2018

Panie prezesie, rok 2018 rozpoczął się już na dobre. Chciałem zapytać o pańskie oczekiwania i przewidywania dotyczące polskiej wsi i gospodarki rolnej. Co dla Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinno być priorytetem na najbliższe 365 dni?

Szczepan Wójcik, prezes IGR: Nie tylko na najbliższe 365 dni, ale na długie lata priorytetem powinna stać się walka ze starzeniem się polskiej wsi i jej wyludnianiem na rzecz postępującej urbanizacji. Życie i praca na wsi muszą być atrakcyjne dla młodych ludzi. Problem ten dostrzega Komisja Europejska, a w publicznych konsultacjach w sprawie kształtu przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej Instytut Gospodarki Rolnej wskazywał na palący problem starzenia się unijnej wsi. Tylko 6 proc. rolników z państw członkowskich UE to osoby poniżej 35. roku życia, a aż 56 proc. stanowią osoby, które przekroczyły już 55. rok życia. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest - oczywiście - cały szereg, ale te najważniejsze są do przezwyciężenia.

Jakie są te najważniejsze przyczyny?

Młodzi obywatele państw członkowskich najczęściej jako przyczynę swojej ucieczki do miast wskazują ograniczoną dostępność gruntów. Jednocześnie zaznaczają, że chodzi tu zarówno o ograniczenia proceduralne, jak i bariery cenowe. W Polsce to ten pierwszy czynnik odgrywa znaczącą rolę. Drugą najczęściej wymienianą przyczyną są niskie zarobki w rolnictwie. W tym przypadku chodzi o budowanie całego szeregu udogodnień i likwidowaniu barier w alternatywnych źródłach dochodu gospodarstw rolnych. Należy jednak pamiętać, że procesy te są bardzo dynamiczne, a rządzący muszą stale dostosowywać przepisy do rozwijającego się potencjału przedsiębiorczego mieszkańców wsi. Nie da się po prostu zliberalizować kwestii sprzedaży bezpośredniej i porzucić temat na całe lata. Co chwila pojawiają się kolejne możliwości rozwoju gospodarczego polskiej wsi i należy na nie natychmiast reagować.

Myślałem, że jako priorytet wymieni pan walkę z ASF…

To jest cel krótkoterminowy. Nie ma wątpliwości, że walka z wirusem jest szalenie ważna, jednak jeszcze pod koniec zeszłego roku uchwalono ustawę, która może być przełomem. Liczę na to, że szybko powstanie ogrodzenie na wschodniej granicy Polski, odstrzał sanitarny nie będzie już zakłócany przez tzw. obrońców praw zwierząt, a padnięte osobniki będą od razu usuwane. Liczę też na to, chociaż tego w tej ustawie niestety nie ma, że o dogłębnie przyjrzymy się temu, co wjeżdża do Polski wraz z ukraińskim zbożem. Walka z ASF może skończyć się zwycięstwem jeszcze w tym roku. Trzymam za to kciuki. Natomiast, wolałbym mówić o oczekiwaniach średnio- i długookresowych.

To jakie będzie drugie największe wyzwanie w długim okresie?

Przygotowanie polskiej wsi na wzrost kosztów prowadzenia gospodarstw. Komisja Europejska szacuje, że do 2030 roku możemy spodziewać się skokowego wzrostu cen energii i środków ochrony roślin. Mowa tu nawet o 30 punktach procentowych. Niestety w Polsce cały czas mówi się jedynie o tym, czy ceny wody wzrosną w tym czy w przyszłym roku. Nikt nie ma odwagi powiedzieć opinii publicznej, że w przeciągu dekady ceny na pewno wzrosną i to bardzo.

Nie wspomina pan o tym, kto będzie tym wszystkim kierował…

Chodzi panu o personalia przy ul. Wspólnej w Warszawie? Najważniejsze są działania, a nie to, czy ministrem będzie ten czy inny polityk. Ja pozytywnie oceniam pracę ministra Jurgiela i nie widzę powodów do jego dymisji. Rozumiem, że decydujące będą względy wizerunkowe, a niektórzy poświęcili naprawdę dużo energii, aby szalenie nieuczciwie przykleić do ministra Jurgiela upadek prestiżowej aukcji w Janowie albo awarię systemów informatycznych agencji płatniczych. Każdy odrobinę bardziej zainteresowany sprawami polskiego rolnictwa wie, że wina za wspomniane wydarzenia leży zupełnie gdzie indziej.

Myśli pan, że spór polskiego rządu z Brukselą odbije się na polskich rolnikach?

Wątpię. Unijne fundusze na rolnictwo w takim kształcie, w jakim zostały wynegocjowane przy ostatniej perspektywie finansowej, z pewnością już się nie powtórzą. Niemniej polska wieś wpisuje się w zasadniczą większość priorytetów Komisji Europejskiej w tej domenie. Komisarz Phil Hogan przyjaźnie patrzy na polskich rolników, a oni nauczyli się wzorowo korzystać z możliwości, jakie daje im członkostwo Polski w Unii. Jakakolwiek próba ukarania polskiej wsi przez Brukselę za to, że polski rząd nie ugina się w sprawie sądów, byłaby kontrproduktywna i myślę, że unijni urzędnicy doskonale o tym wiedzą.

 

Zobacz też:

Zakaz marnowania żywności

Szacuje się, że każdego roku Polacy wyrzucają do śmieci aż 2 miliony ton jedzenia. Jeśli do marnowanej w gospodarstwach domowych żywności doliczyć tę wyrzucaną przez supermarkety, to jak podaje Eurostat w Polsce marnowanych jest blisko 10 milionów ton produktów spożywczych. Naprzeciw marnotrawieniu żywności wychodzi projekt ustawy zmieniający obowiązujące dotychczas przepisy.

Rekordowy import karpia w 2017 roku

Jak się okazuje, aż co piąty karp spożywany przez Polaków, w tegoroczne święta pochodził z zagranicznej hodowli. Eksperci z branży rybnej podają, że „karpie podróbki” najczęściej pochodzą z Węgier, Litwy i Czech. Zdarzają się jednak i te, które importowane są z dalekich Chin.

Wenezuela: Wielotysięczne protesty spowodowane brakiem wieprzowiny

W stolicy Wenezueli Caracas, po świętach Bożego Narodzenia rozpoczęły się demonstracje przeciwko urzędującemu prezydentowi Nicolasowi Maduro. Powodem wystąpień są braki mięsa wieprzowego, będącego stałym elementem na świątecznych stołach Wenezuelczyków. W tym rządzonym przez socjalistów kraju nadal obowiązuje gospodarka nakazowo-rozdzielcza. 

KONTAKT Z INSTYTUTEM

Zapraszamy do współpracy. DOŚWIADCZENIE, które poprowadzi Cię na każdym kroku.

 

+48 (22) 299 70 35

biuro@instytutrolny.pl

 
2017 © Instytut Gospodarki Rolnej